Tośka – kłopotliwa współlokatorka

Tośka zamieszkała z nami stosunkowo niedawno, ale mam wątpliwość, czy przygarniając ją nie popełniliśmy błędu.

Ale po kolei.

Dotychczas Tośka mieszkała u naszych znajomych: porządnych ludzi, dobierających sobie solidnych mieszkańców, odpowiednich dla ich rodziny. Ostatnio jednak postanowili zaufać nowemu współlokatorowi oferującemu lepsze warunki i większe korzyści – taki z niego trochę bajerant.
Tym samym okazało się, że dla Tośki nie będzie już u nich miejsca.
Groziła jej eksmisja, na bruk, na ziąb. Nie ważne, że słota, że deszcz.

Jednak przed podjęciem ostatecznej decyzji skontaktowali się z nami.

Zadzwonili pewnego wieczora z pytaniem, czy chcielibyśmy, żeby Tośka zamieszkała z nami. Znaliśmy ją już z widzenia, czasem towarzyszyła nam na spotkaniach u owych znajomych. Wiedzieliśmy, że należy do tych szczupłych, mimo swojego wieku nadal robi wrażenie i że zazwyczaj bywa cicha, trzymająca się z boku…

N
aradzaliśmy się, z góry zostaliśmy poinformowani, że znajomi nie mają w tym żadnego interesu by Tośka przeprowadziła się do nas, nie chcieli żadnych benefitów za jej polecenie.

Po prostu ze względu na pewne zażyłości i długą znajomość, postanowili popytać wśród ludzi, czy ktoś by jej przyjął pod swój dach.

Z troską zastanowiliśmy się, czy jest u nas dla Tośki wystarczająco sporo miejsca, by stworzyć jej komfort, czy nie będzie jej z nami ciasno.

Obradowaliśmy długo, bo właściwie od początku ustaliliśmy, że gdy już w końcu razem zamieszkamy nie będzie u nas tego typu domowników. Ale teraz, po paru latach wspólnego bytowania zmieniające nieco nasze nastawienie i widząc że mamy w naszym domostwie dostępną wolną przestrzeń, to właściwie… dlaczego nie?

Znajomy przywiózł więc Tośkę.

Od tamtej pory już nic nie jest takie, jak było.

Tosia dużo gada, dużo pokazuje.
O kulturze, sztuce i celebrytach. O politykach też, ale staram się unikać tego tematu.
Potrafi polecić najlepszy proszek do prania i chętnie dzieli się najnowszymi przepisami kulinarnymi, ale przez to staje się niesamowicie absorbująca.
Często się łapię na tym, że daję się jej niepotrzebnie zagadać. Niby tylko wspólna kawka po południu, a tu mija kwadrans za kwadransem, a ona wciąż gada. Przeskakuje z tematu na temat lub rozwleka szczegóły, zależy jak się trafi.

Fretka Tośki się trochę boi, zwłaszcza gdy ta zaczyna śpiewać, lecz z biegiem czasu coraz odważniej do niej podchodzi, wącha, mizia nosem, próbuje się o Tośkę drapać i ocierać.
Troszkę to zabawne, ciut też uciążliwe, ale nasza nowa lokatorka nie protestuje i nie narzeka.

Większym problemem jest to, że mój przyszły ślubny jest Tośką zauroczony –
uwielbia spędzać z nią czas. Mam wrażenie, że gdyby mógł, to siedziałby z nią cały dzień.
On robiłby swoje, a ona by gadała do niego i gadała bez końca.

Bywam zazdrosna.

Wkurzam się, że Tośka coraz częściej jada z nami obiady i kolacje.
Denerwuje mnie, że gdy przychodzą do nas goście to za bardzo się nią interesują, zwracają na nią zbyt dużą uwagę. Bywa, że proszą by opowiedziała o czymś konkretnym i to w dodatku głośniej. Jak tak można?!
Coraz częściej po chamsku każę się Tośce przy gościach uciszyć. Tak całkiem.

Mam dylemat, czy powinna u nas zostać na dłużej, choć każde poruszenie tej kwestii kończy się stwierdzeniem, że przesadzam, ze strony mojego lubego.
A później siedzi w salonie z nią. Czasem do późnej nocy.

N
ie dostrzega, jak bardzo nasze życie się zmieniło od momentu gdy pozwoliliśmy jej u siebie zamieszkać. Nie chcę sobie wyobrażać, jak to będzie, jeśli nadal nie będę potrafiła się do niej przekonać, a ona z nami mimo wszystko zostanie na stałe. Na zawsze. Do końca swoich dni.

Może jednak powinnam jej pomóc znaleźć inne lokum…?
Nie mam serca tak po prostu wystawić jej za drzwi…
Koleżanki zachwalają, że Tośka jest okej, że fajnie by było z nią mieszkać, że jestem dziwna, że to jej gadanie naprawdę nie jest takie złe gdy się słucha wybiórczo i że inni by się dali pokroić za jej obecność w swoim domu…

Oj, Tośka, Tośka…

Tośka. Tosia. Tosziba.
Telewizor.

Reklamy

6 Komentarzy

  1. To nie jest łatwa sytuacja, ale Tośka na pewno ograniczyła twoją przestrzeń. Warto przemyśleć też czy jak by z wami nie mieszkała nie byłoby za cicho? Pozdrawiam!:)

  2. Nie jest łatwo, ale dasz radę znaleźć wyjście z tej sytacji;) Pozdrawiam!

  3. To u nas będzie heLGa w takim razie 🙂 Również nie przepadam, staram się nawet nie spoglądać w jej kierunku.

    :))

    1. chyba wszyscy książkolubni tak mają 😀

  4. […] spędzonych przed telewizorem nie natknęłam się na reklamy kablówki, bo jak babcię kocham, Tośka oberwała by własnym pilotem, tak bardzo ciśnienie mi ta kobieta w ostatnich dniach […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: