Nie chce mi się świąt

Święta coraz bliżej, świąt coraz więcej, świąt pełno wszędzie.
A mi się świąt nie chce.
Ot, najzwyczajniej w świecie, przesycona komercyjnym klimatem wszechobecnych choinek, światełek i czerwieni, świętami się znudziłam nim jeszcze na dobre się rozpoczęły.

W ogóle jakoś mi te święta nie pasują do aury.
Śniegu zero, a apka w telefonie twierdzi, że w wigilię ma być siedem na plusie.

Szkoda mi tych wszystkich żywych choinek instalowanych w domach, bo ciepłe i suche powietrze im nie służy, a i raczej komicznie mi to w tym roku wygląda,
gdy za oknem na drzewach pojawiają się młode listki.

Dzieciom w święta to jakoś tak łatwiej i się cieszyć i wierzyć w ich magię.
K
iedy sama byłam małą dziewczynką też patrzyłam na święta w zupełnie inny sposób.

Jakoś „to wszystko” było ładniejsze, prostsze, miało głębszy sens.
A że moje dzieciństwo przypadało w dużej mierze na lata dziewięćdziesiąte, gwiazdka
to w ogóle było COŚ.

Jako dziecku przez cały rok nie doskwierał mi w żaden sposób niedostatek, zabawek miałam od cholery, w Mikołaja średnio mi się wierzyło, ale mimo to, święta stanowiły wyczekiwany, reglamentowany czas w roku.
Pamiętam, że karpia kupowało się „z auta” albo po odstaniu w kilometrowej kolejce
w osiedlowym Społemie.
Sztuczna choinka była brzydka, łysa i pachniała piwnicą, ale jej ubieranie dopiero na dzień przed wigilią dodawało jej urody, bo nie zdążyła się człowiekowi opatrzeć.
W sklepach nie było przepychu i sztucznej adwentowej atmosfery – ot, zwyczajny handel.

Z czasem, zaczęłam rosnąć, a polski rynek i realia zaczęły się zmieniać.
Święta zaczęły nas bombardować już od „powszystkichświętych„, kiedy to początkowo jedynie w kwiaciarniach zaczynały się pojawiać świąteczne ozdoby, by potem w efekcie zalać cały handlowy świat i wkroczyć w praktycznie wszystkie możliwe branże.
Ekspansja bożonarodzeniowych klimatów ogarnęła nasz kraj.

Pierwszy bunt przeciwko świątecznemu „teatrzykowi„, jak to wtedy nazwałam, przeszłam jako nastolatka przeciwna którejś wojnie (Izrael? Palestyna? Afganistan?).
W skrócie, poszło mi o to udawane zawieszenie broni z powodu świąt, tak jakby nie można było całej wojny skończyć, albo się bić mimo to-co za różnica, kiedy się wroga zabija, no nie?

Później już było tylko gorzej – im mi lat przybywało i im bliżej do świąt było, tym więcej gwiazdkowej hipokryzji zaczęłam dostrzegać.
Kuriozum stanowiły klasowe wigilijki z losowanymi prezentami. Bo w święta lubi się wszystkich, więc jak się wylosowało kogoś, kogo się przez cały rok nie cierpi i wzajemnie
się sobie dupę po kiblach obrabia, to na ten jeden ustalony przez wychowawcę dzień trzeba było zacisnąć zgryz i z uśmiechem lecieć kupować serdeczne prezenty.

Matka przestała ze mną o istocie świąt dyskutować po serii pytań o miłosierne wpuszczanie do domu i usadzanie przy wolnym miejscu teoretycznego, obcego, śmierdzącego menela, który miał być hipotetycznym złodziejem, gwałcicielem i seryjnym mordercą.
Co roku groziła mi, że mnie odeśle na kolację do sąsiadów, ale za każdym razem dobre serce jej nie pozwalało tego uczynić i dzielnie znosiła moje coraz trudniejsze, świąteczne dywagacje, licząc, że z wiekiem mi przejdzie.

Nie przeszło.
Ani mnie ani mamie.

Co roku dzwoni i przypomina, że gdzieś w połowie grudnia powinnam z okazji Bożego Narodzenia umyć okna. Nie pomagają tłumaczenia, że jak się Jezus podobno rodził,
to okien nie było, a mędrcy i tak przyszli z darami.
Okna przecież tak czy owak myję, ale tylko jak są warunki pogodowe i po to, żeby przez szyby świat widzieć, a nie dlatego, że jeśli pozostawię brudne, to święta zostaną odwołane.
Z resztą co za różnica – w święta przez okna nie patrzę, bo wybywam do matki właśnie.

(Tak, nadal mnie zaprasza – złotą cierpliwość ma kobieta).

Babcia od dobrych kilku lat podejrzewa, że jestem w sekcie, która wyprała mi mózg, bo jestem uzbrojona w wiedzę, co to było kosmiczne drzewo, że kolędy to noworoczne pieśni starożytnego Rzymu, jak to na „naszych ziemiach” bywało nim na dobre nastał chrześcijanizm i dlaczego akurat przyjęto na obchody świąt te, a nie inne daty.

Ktoś mi może zarzucić, że tradycja to nie supermarket.
Żnie można  wejść, wybrać tylko to co się podoba i wyjść, zostawiając resztę z tyłu.
A to właśnie nieprawda!
Na tym to wszystko polega, że jedni kultywują dane zwyczaje, a drudzy zupełnie inne.
Tak się to wszystko rozgrywa, że pewne tradycje wymierają, a na ich miejsce adaptuje
się nowe, że się czerpie z mnogości kultur i nie zamyka „nowemu” drzwi przed nosem, mamrocząc za każdym razem, że nowsze wrogiem znanego.

Dla mnie Gwiazdka, to czas spędzony w spokoju, chwila ciszy i wytchnienia na tle zgiełku zabieganego roku. Z bliskimi, choć niekoniecznie jest to rodzina.
(Jeśli ktoś chce spędzać ten czas samotnie, to uważam, że nie powinno się go na siłę towarzystwem uszczęśliwiać, bo tak wypada czyimś zdaniem.)
Nie ruszam na hurra z pomocą potrzebującym na koniec roku, „bo tak trzeba„,
skoro mogę to robić w ciągu pozostałych miesięcy bez gwiazdkowych pobudek.

Moje Święta mogą być bez choinki i bombek, z mintajem zamiast karpia.
Prezenty daję bo lubię i przynajmniej nie stawiam nikogo w tak niezręcznej sytuacji,
jak gdybym dawała je bez okazji.

Święta, to nie sianko pod obrusem, nie pierwsza gwiazdka ani wieczerza.
To nawet nie pasterka, czy odwiedzanie żywej stajenki.
Święta, to stan ducha, dla każdego odrębny, indywidualny, nieraz wręcz intymny.

Świętujmy ważny dla nas czas w ważny dla nas sposób.
Szanujmy wzajemnie nasze sposoby na ten wyjątkowy czas.

Dlatego, choć pozostało jeszcze kilka dni, to już teraz z całego serca,
życzę Wam szczęśliwych Świąt,
takich, jakich w głębi ducha pragniecie,

by ten czas był dla Was magiczny i wspaniały,
spędzony tak, jak tego właśnie Wy pragniecie,
przepełniony ciepłem, miłością i szacunkiem,
Waszymi tradycjami, zwyczajami i marzeniami.

Reklamy

7 Komentarzy

  1. Całkiem mi się podoba Twoje podejście:). U mnie bywa to trochę inaczej, każdy robi jak lubi i ma do tego prawo:). Niestety teściowa na siłę próbuje mnie uszczęśliwić swoim towarzystwem lub przysłać szwagra, który chęci nie wyraził, ale mamusia wie za niego lepiej, co jest dobre dla jej synów (szczególnie 30 letniego). Gdy nie wyraziłam chęci na spotkania zostałam oskarżona o rozbijanie rodziny i inne rzeczy, juz w ogole nie wspominając o tym, że nie ide do kościoła w święta…

    Ja święta lubie w tym roku wyjątkowo, ale to może kwestia tego, że mam urlop i nie za malo pieniędzy w końcu:), trochę czasu dla siebie i męża.

    Święta szybko miną.

    1. O tak!
      Święta mijają szybko, więc dlaczego mamy je spędzać nie tak jak chcemy?
      Mimo wszystko, przez lata wypracowaliśmy w sobie wiarę, że jest to czas w jakiś sposób wyjątkowy, więc świętujmy tak, jak nam to się uśmiecha 🙂

  2. Mnie jakoś nigdy święta nie kojarzyły się dobrze – ot, tylko nerwówka, zero klimatu. W tym roku miało być inaczej, w końcu to pierwsze święta ‚na swoim’. Ale nie. Życie wypchnęło mojego ojca za granicę, w związku z czym będą to dla mnie kolejne święta całkowicie pozbawione sensu…

    PS. Mintaj to zdecydowanie lepszy wybór niż karp. Nie znoszę, szczerze.

  3. Oj, tak, święta to zdecydowanie stan ducha! Nie portfela, liczby odwiedzonych galerii czy ilości kasy wydanej na żarcie i prezenty. Ja je spędzam na prowincji, przy stole, zjeżdża się parę osób z rodzinki. To już nie to, co w latach 90., oj, nie to, ale jeszcze i nie to, co – wydaje mi się – w pędzie centr wielkich miast. Na szczęście! A choinkę u mnie tradycyjnie ubiera się w wigilię 😉

    (PS: Masz chyba lekki problem z piwonią „nie”, ale w okresie świąt nawet grammar nazi zawiesza broń;)

    1. AAAA!
      ALLE WSTYD!
      Ile baboli! I tak to niepoprawione w sieci wisiało! :O

      1. A co powiesz o moich piwoniach? 😉

        1. Całkiem fajne są 😉 ocieplające wizerunek 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: