Kabaret Ctrl+c Ctrl+v czyli Georgialiki

Znasz ją.
Głównie z kabaretów i reklam, a ostatnio z twórczości literackiej.

https://scontent-b-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-prn1/t1/q71/s720x720/1560541_550104591740233_605346257_n.jpgKatarzyna Pakosińska, jak dla mnie, pierwsza dama polskiej sceny kabaretowej, z której monologami mogła utożsamiać praktycznie każda kobieta, niezależnie od wieku i stanu cywilnego.
W anegdotach pani Kasi zawsze była ta zabawna nutka prawdy o każdej z nas.
Lubiłam oglądać jej wystąpienia, nie raz śmiałam się do łez.

Ale trzy dni temu w księgarni wzięłam TO do ręki.
Gruby, ładnie wydany tom za prawie cztery dyszki. Otworzyłam byle gdzie, przejrzałam, przeczytałam  pobieżnie kilka zdań.
Autentycznie – chciałam sobie kupić,
z sympatii dla kobiety, która pokazana w tv przegania chandrę. Licząc na jej barwny styl, dla znanej z estrady ekspresji wypowiedzi.

Dobrze, że finalnie, mając gdzieś z tyłu głowy wątpliwość, że już gdzieś o tej książce coś czytałam raczej nieprzychylnego, odstawiłam na regał, na szczęście nie kupując.

Zaczęłam szperać w sieci i to co znalazłam powoduje, że nie wiem czy jestem bardziej zszokowana, rozżalona czy zażenowana Georgialikami, zapowiadanymi i reklamowanymi jako twór autorstwa gwiazdy kabaretu, w sieci opisywanymi wręcz jako książka „pakosińsko-gruzińska”, a będących w rzeczywistości jednym wielkim plagiatem, zlepkiem połączonych ze sobą cudzych treści, pochodzących z różnych serwisów, blogów a nawet wikipedii…
Więc dlaczego czytelnik jest naciągany w tak perfidny sposób na niemałą kwotę, za ładną okładkę i niemakulaturowy papier, skoro to samo, słowo w słowo, może sobie za friko
w necie przeczytać, jeśli dobrze poszuka…?

Jest mi przykro jako czytelnikowi, że autor może posunąć się do takiej zagrywki, a sytuacji wcale nie polepsza fakt, że dopuściła się tego osoba przez większość odbiorców lubiana, uznawana, za pozytywną postać, sprawiająca w wywiadach wrażenie szczerej, sympatycznej i życzliwej.

Tak, wiem, że to tylko media, że pozory mylą.
Ale nie jestem w stanie ogarnąć, jak wydawca może wypuścić na rynek tak okropny babol
i do tego twierdzić, że wszystko jest ok, mimo, że są poszkodowani inni twórcy, od których ktoś bezkarnie odcina sobie kupony. Jak można udawać, że nic się nie stało?
Traktować czytelnika jak debila, który się nie połapie i motać i kręcić jakieś głupoty
o zaginionej bibliografii?
Jestem zła, że kobieta, która ukończyła polonistykę śmie nazywać siebie autorką czegoś,
co powinno być niczym innym, jak tylko jednym wielkim przypisem.
W głowie mi się nie mieści, że można praktykować kopiuj – wklej na taką skalę licząc,
że nikt się nie zorientuje, że sprawa nie wyjdzie na jaw, a jeśli nawet (sic!) się wyda,
to ujdzie to winnym na sucho.

Po tej publikacji moja sympatia do pani Katarzyny spadła do zera.
Szczęśliwie, w sporadycznych chwilach spędzonych przed telewizorem nie natknęłam się
na reklamy kablówki, bo jak babcię kocham, Tośka oberwała by własnym pilotem,
tak bardzo ciśnienie mi ta kobieta w ostatnich dniach podnosi!

Jestem oburzona, ale też w jakiś sposób rozczarowana.
Iautorką” i wydawnictwem.
A charakterystyczny śmiech wcale nie poprawia mi już humoru, budząc jedynie irytację.

Advertisements

16 komentarzy

  1. Swego czasu też trafiłam na informację, że książka nie została napisana przez Pakosińską. Miał być łatwy zarobek, bo „każdy celebryta przecież teraz pisze”, a wyszło wprost przeciwnie. Przykre.

    1. Początkowo myślałam, że ta informacja to jakiś fejk. Później, że chodzi o jeden fragment, do którego zabrakło przypisu, ot przez jakieś niedopatrzenie, błąd. A jeszcze później, to już tylko przyszło mi złapać się za głowę…

      1. W sumie – cel osiągnięty, piszą i mówią o niej 😀

        1. Mam nadzieję, że inni „twórcy” słuchają również tego, CO się na ten temat mówi i więcej takich „dzieł” nie powstanie 😉

          1. Myślisz, że to jest możliwe? 🙂

          2. Marzę o utopii, w której nikt nie będzie pocichaczu podbierał z internetów co nie jego 🙂
            Szczerze, a może wręcz naiwnie wierzę, że im bardziej nagłośniony zostanie problem, im bardziej piętnowani będą plagiatorzy, tym zjawisko stanie się rzadsze 🙂

          3. Łączę się w marzeniu i nadziei, że te czasy nastaną jeszcze za naszego żywota 🙂

  2. Hmm, Pakosińską lubiłem za fajny uśmiech (więcej zębów ma tylko Kowalczyk i Obama) no i za temperament. Natomiast jej śmiech wq.wiał mnie do bólu – pretensjonalny, jednobarwny, pozbawiony melodii i zbliżony bardziej do rżenia konia o poranku, niż do odgłosu ludzkiego rozbawienia. Z ulgą pożegnałem ją z KMN, sądzę że takie same odczucia miało wielu wielbicieli Roberta Górskiego. Cóż, IQ nie zawsze idzie śladem wyglądu i prezentacji jak widać, a na pewno niewiele jest związane ze stosowaniem instytucji plagiatu. Niedawno sprawdzałem pracę licencjacką jednego z moich pracowników (pisze o naszej firmie) i opadły mi ręce: co druga fraza zerżnięta obrzydliwie z cudzej twórczości. Wykopałem gościa za drzwi i powiedziałem, że autoryzuję go jedynie wtedy, gdy będzie to jego robota, a nie googli…
    A, fajnie piszesz. Będę tu zaglądał 🙂

    1. Napisałem powyżej „prezentacji” – miało być oczywiście „prezencji” 🙂

    2. Jakoś Katarzyna P. i KMN to dla mnie dwie różne sprawy 🙂 ich skecze uwielbiam, ale jej jakoś w nich nie kojarzę.
      Razem z panami, jak już to pamiętam ją tylko w piosenkach, za którymi średnio przepadam i zazwyczaj tak czy siak nie przywiązuję do nich wagi.
      Za to bardzo, bardzo lubiłam oddzielne monologi – no co jak co, ale babskie przywary pokazać, to trzeba umieć 😉
      A, cieszę się, że Ci się u mnie podoba. Zaglądaj częściej, zaglądaj, będzie mi niezmiernie miło 🙂

  3. Pakosińska w KMN była zjawiskiem OK, acz faktycznie – to skecze bez niej były hitami. W każdym razie KMN ze Stużyńską już mi nie pasuje. Jednak lepiej panom było bez pań 🙂 Poza kabaretem – dla mnie – Pakosinska na scenie kabaretowej już jest niewidoczna. W reklamie – lepsza niż Małysz z herbatą, ale szału nie ma. Jako pisarka – gdyby nie afera, pewnie bym nie zanotowała tego faktu. Niemniej idealnie wpasowała się złotą zasadę show biznesu: nieważne, jak i co, ważne że. Mówią.

    1. O Stużyńskiej nawet nie wiedziałam 😉
      To prawda, że KMN przy ich specyfikacji skeczy lepiej wypada bez kobiet.
      Kurcze, gdybym była sławna, to jednak wolałabym chyba y milczano na mój temat niż mówiono źle i to jeszcze w takim kontekście.

      1. Sława, niestety, miesza w głowie. I potem mamy takie, o, kwiatki.

  4. Wprawdzie to źle wygląda, kiedy kabareciarz krytykuje innych, dużo, dużo bardziej znanych od niego, ale co tam… Mogę przez chwilę źle powyglądać. Pakosa faktycznie ma charyzmę, ale przez lata właściwie nie robiła nic oprócz śmiania się i wyglądania. Właściwie to, żeby ktoś, kto przez lata tylko głośno się chichrał, napisał dobrą książkę jest mało prawdopodobne… Stąd mój częściowy brak zdziwienia.

    1. Mnie dziwi to (i to serio, dziwi w najprostszej formie), że ktoś medialny, kojarzony i z twarzy i z nazwiska przez większą część społeczeństwa próbuje w tak banalny sposób – tyle się tłucze w sieci, że nieetycznie, be i fuj jest jest kiedy ktoś od kogoś coś bez podania źródła, a tutaj bum! Nie dosyć, że postać znana, to od razu nie jeden wpisik na blogu plagiatuje, nie wiersz nieznanego poety w cieniutkim tomiku, a od razu książkę wydaną sporym nakładem i to w zasadzie z chyba najbardziej znanych źródeł informacji o Gruzji… Mnie by było wstyd i na dwa lata zamieszkałabym w bunkrach w Meksyku, żeby mnie ludzie na ulicy nie rozpoznawali.
      Co do kabaretów, może masz i rację, choć odmówić Pakosińskiej nie można, że jest/była najbardziej znaną i rozpoznawalną kobietą w kabaretach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: