Te wredne trzy literki

Nic, naprawdę nic, ani głucha sąsiadka ani kapiąca woda, czy nawet sam urząd skarbowy nie jest tak upierdliwy i wredny jak pewne trzy literki, symbolizujące samozagładę, cierpienie niewinnych jednostek męskich oraz ekspresowe opróżnianie lodówki z najbardziej kalorycznej zawartości.

Trzy z pozoru niewinne literki:
P jak Potwór
Mjak Monster
S Spierdalać gdzie pieprz rośnie przed powyższymi dwoma w jednej żeńskiej osobie.

PMS pojawia się znikąd.
No dobra, nieprawda, PMS bierze się z hormonów, za które nie możemy brać przecież odpowiedzialności, bo to oznaczałoby kuriozum – należałoby się tłumaczyć:
„Przepraszam, że moje hormony użyły mnie by bezpodstawnie na Ciebie nakrzyczeć”
– no paranoja. Dlatego lepiej przyjąć, że PMS to takie upierdliwe coś, co nachodzi nas znienacka, wyskakuje zza fotela, wypełza z cukierniczki i sobie z nami siedzi przez dzień lub kilka pod rząd.

Czai się wszędzie i nigdy nie wiadomo czym nas zaskoczy, często domaga się wzruszeń, gdy dopada ofiarę w czasie, w którym nie ma czym się wzruszyć, to pewnie znajdzie dobry powód i tak ją i nie tylko poruszy, że płakać będzie pół świata.
Przetłuszcza kobiecie włosy, siada na ramieniu i kiedy otwierasz szafę, truje wprost do ucha, że i tak nie masz co na siebie włożyć, a jeśli nawet się odważysz i wyciągniesz najlepszą kieckę, to powie, że wyglądasz w niej grubo, źle i że masz krzywe cycki.
Każe Ci wskoczyć w trampki, bo to jedyne, w czym się dziś poczujesz, choć niekoniecznie dobrze.

Obwiniam PMS o podstępnie i uporczywie dążenie do wywołania spektakularnych aktów i czynów mających dowieść, że jednak to on rządzi tym światem, a przynajmniej tymi wszystkimi kobietami o których pisał Krasicki.
Całe zło, wojny i terroryzm to sprawka tego czegoś, nawet jeśli nie dokonane bezpośrednio przez kobiety – mężczyźni jeszcze bardziej bywają tym całym peemesem skonfundowani.

C
zasem czuję, że siedzi mi to to za plecami, tuż za mną, że włazi mi powoli na głowę, pod skórę, czuję to w każdej cząstce, nawet w najmniejszej i najcieńszej żyłce oka.

Bo TO przenika do samiuśkiego szpiku kości, tak bardzo, że sama ze sobą masz problem wytrzymać.

Z
namy to wszystkie bardzo dobrze, choć nierzadko nie potrafimy tego właściwie określić, zdiagnozować jako przyczynę bycia nieznośną czy chociażby nazwać sensownie.
Jest nam po prostu źle, świat staje się szary i brzydki, wszystko jest drażniące, irytujące i do zjedzenia o wiele ponad normę.


Takie bycie kupką psychofizycznego nieszczęścia na huśtawce beznadziejnych nastrojów
nie wróży niczego dobrego na dłuższą metę… Jak nic, obstawiam, że w 2020 roku będzie to jedna z głównych przyczyn rozwodów i w efekcie, późniejszego ogólnego rozpadu cywilizacji.

Mimo, że to wszystko całkiem zabawnie brzmi, to nie ma w tym nic do śmiechu zespół napięcia przedmiesiączkowego został sklasyfikowany jako choroba.
Tylko jak to dziadajstwo leczyć? Albo przynajmniej łagodzić objawy i skutki, tak po domowemu jak babcia przykazała, co by się chemią nie truć?

Reklamy

2 Komentarze

  1. Biała Mewa · · Odpowiedz

    natrafilam na ten blog przypadkiem i juz cie lubie normalnie ide czytac reszte pozdrawiam 🙂

    1. Cieszę się, że Ci się podoba 🙂
      Zapraszam częściej 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: