Zadbajmy o własne podwórko

Ukraina, Ukraina.
Ukraina jest naszą sprawą.
Ukrainie trzeba pomóc.
Ukraińcom jest źle, Ukraina ma problemy.

To taki skrócony skrót tego, co przekazują nam media.

Ogólnie Ukraina to teraz sama stała się problemem, który chcą rozwiązywać Ci, którzy nie potrafią ogarnąć własnej piaskownicy, a żeby cokolwiek załatwiać w cudzej, to mają za mało fajnych zabawek.

Wiem, że na Ukrainie ludzie mają gorzej, niż ja Ty, czy nawet samotna, bezrobotna matka pięciorga spod trójki.
Tylko irytuje mnie, że sprawa ukraińska, która nijak bezpośrednio politycznie nas nie dotyczy, przesłania, problemy realne tu i teraz, nam maluczkim.

Wiadomo, że nie ma co porównywać, czym w przy sytuacji za wschodnią granicą są nasze niedoposażone szpitale i kolejki do lekarza specjalisty, głodowa płaca minimalna, rosnące bezrobocie, chora próba regulowania umów śmieciówek czy nawet wciąż pogłębiająca się dziura budżetowa?
Bo w porównaniu z wielką polityką wschodu są niczym takim bardzo strasznym, ale przecież nikt tymi rzeczami nie każe zaprzątać sobie głowy ani Ukraińcom ani żadnemu innemu narodowi.

My za to mamy myśleć o Ukrainie i najlepiej tylko o niej, interesować się sąsiednim, ale mimo to obcym krajem kosztem zepchnięcia w kąt bezpośrednio dotykających nas kwestii. Trochę zbyt drastyczna ta Ukraina jak na temat zastępczy, ale zdążyła się przyjąć.

Mózgi mamy przepełnione żółto-niebieską flagą, współczucie się z nas wylewa jesteśmy skorzy do pomocy naszym pobratymcom, niezależnie od statusu społecznego, wyznania lub jego braku czujemy, że nic nierobienie i bezczynne przyglądanie się sytuacji, nie pomaga ani narodowi ukraińskiemu, ani nam samym. I wierzcie, naprawdę daleko mi do narodowców oraz ich radykalnych twierdzeń, ale może by jednak wypadało zainteresować się jakimś problemem lokalnym?
Oświatą na przykład. Albo wcześniej już wspomnianym resortem zdrowia. Lato idzie,  wróżką nie jestem, ale po kościach czuję, że nie minie ono bez echa w polskim rolnictwie.

Takie narzekanie, że nam źle wydaje się być niepoprawne politycznie, bo o niebo nam lepiej niż im, tam, w niechcianej komitywie z ruskimi. Ale o ile mi wiadomo, problemów się nie stopniuje, dla każdego ważne co innego. Pomoc pomocą, ale przedkładanie cudzego nad swoje tym bardziej kiedy nie do końca ma się pomysł na to, co się ma zamiar zrobić, nigdy jeszcze nikomu nie wyszło na dobre.

Tak, rację ma ten, kto stwierdzi, że z ciepłego fotela się dobrze pisze, że inaczej to wszystko wygląda, gdy zacząć postrzegać globalnie, jak się przeanalizuje trylion czynników. Tylko drodzy państwo, kto się nami zainteresuje, zrobi porządek z różnymi bzdurnymi kwestiami, które nas dotykają na co dzień, jeśli najpierw  sami o siebie nie zadbamy?

Trzeba żyć, wszystkimi elementami codzienności, doceniać dobro, które nas spotyka,
a którego za wschodnią granicą zdecydowanie brak, ale trzeba również dostrzec, że nie jest różowo, i nie dać sobie wmówić, że dopóki nie jest całkiem czarno, to nie ma się prawa powiedzieć złego słowa. Nie piszę tego z przyjemnością, bo o niebo lepiej jest mojej rodzinie, niż rodzinie poległych w walce o wolność, ale nie ma sensu się zatracać i trwonić czasu w siedzeniu z założonymi rękami, zawieszaniu mniejszych, ale własnych problemów, do czasu rozwiązania konfliktu zbrojnego.

Jak słyszę, że nie wypada teraz gadać czy pisać o przysłowiowej dupie Maryni to szlag mnie trafia, takie podejście sprawia, że zamiast czuć potrzebę niesienia pomocy, temat mi zaczyna nieładnie wychodzić bokiem. Ludzie, podejdźmy do tego racjonalnie.

Podczas transmisji wydarzeń z Majdanu, znajomej będącej u teściów dziecko narobiło
w pieluchę. Obficie i śmierdząco. Szuka bidula jedną ręką czystego zamiennika  w torbie, drugą zabawia wrzeszczącą pociechę, pomstując pod nosem gdzie te pampersy i czy może ktoś raczyłby jej pomóc, na co teściowa rzecze:

„na Ukrainie wojna, a tobie się pieluch zachciewa szukać, tylko te pampersy i pampersy, dałabyś już spokój” – ot, chyba najlepsza to ilustracja, naszych zachowań społecznych.

Coraz częściej wygląda na to, że niektórym dobrze by było zepchnąć na bok problemy, udać, że w obliczu tak wielkiej tragedii jaka się wydarzyła na Majdanie i rozlała się w efekcie na resztę kraju naszych sąsiadów, żadnych mniejszych kłopotów w reszcie świata nie ma.
A i wygodniej zgrywać bohatera, nie tam, gdzie akurat trzeba.

Advertisements

One comment

  1. Takie tematy są bardzo wygodne zwłaszcza dla polityków. Media zajmą się Ukrainą, a ile w tym czasie zostanie zamiecione pod dywany polskiej polityki, wiedzą tylko na Wiejskiej. My się dowiemy, jak skończymy jak np. Grecja. Czy Ukraina.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: