Tajemnica tolerancji.

„Tolerancja” stała się niesamowicie modna.  Niestety nie jako stan umysłu, lecz jako magiczne słowo klucz wycierające co raz to nowszą telewizyjną gębę próbującą się przypodobać pospólstwu, co gorsze, zbyt w towarzystwie spójnika „ale”, co nie jest niczym dobrym. 

Ludzie jako tacy, są zazwyczaj tolerancyjni na tyle, na ile pozwala im punkt siedzenia, po czym mało elegancko wpierdalają się we wszystko, od aktu poczęcia aż po zgon całkowicie obcej im jednostki, z żadnej wyższej pobudki niż chęć negowania wszystkiego, co tylko wydaje się inne i niejednoznacznie sklasyfikowane, tudzież uogólnione i jako kłamstwo powtórzone tysiąc razy,które stało się dla ludu nieoświeconego prawdą słuszną i jedyną.

Brak tolerancji (a o empatii nie śmiem nawet wspominać) niesiony jest halnym po Polsce od samiuśkich Tater po czubeczek Helu.

Do tolerancji nie można co prawda nikogo, ani siebie zmusić. Tolerancji niby można, a w zasadzie należało by się zwyczajnie nauczyć, ale wiadomo, że każdy ma swoje dziwactwa i ograniczenia, więc nie każdemu dane będzie sobie tę naukę przyswoić. Ale jest jeszcze jeden, najprostszy na świecie sposób: 

Wszystko, co Cię bezpośrednio nie dotyczy, miej w dupie.

Świat się stanie piękniejszy, a ludzie szczęśliwsi.


S
koro coś w Twoim życiu nie robi rewolucji, to żadna to dla Ciebie sodoma i gomora. Jeśli nie masz ochoty czegoś robić, po prostu tego nie rób. Nikt Ci nie każe porozumiewać się w Jidisz, spać z gejem ani nie zmusza do robienia skrobanki.

Naprawdę nie mogę pojąć, co komu przeszkadza, że ktoś mówi innym językiem, ma inny kolor skóry, czy tam sobie wierzy w innego boga, niech sobie żyje spokojnie, dopóki nie chce mi siłą włazić na głowę.
Nie rozumiem również, co politykom w Warszawie lub dewotom z Pomorza przeszkadza, że jakaś kobieta na Podlasiu chce dokonać aborcji na życzenie, w końcu to nie w ich brzuchach zalęgła się zygota i nie oni będą mieli ten osławiony poaborcyjny syndrom, który się od pewnego czasu w brzuchy wmawia.
Tak, wiem, że komuś może być przykro, że obiekt westchnień i pożądania, woli partnera płci takiej samej, no ale po cholerę od razu negować. Coraz częściej się zastanawiam jak bardzo trzeba mieć nakopane w głowie, żeby patrząc na drugiego człowieka, móc tylko i wyłącznie zastanawiać się, z kim i jaki seks preferuje.

Ostatnio obrywa się wszystkim – popierającym In vitro, matkom karmiącym publicznie i tym nie karmiącym wcale, co to rzekomo nie kochają swych dzieci bo nie podają cyca. Po dupie dostają zwolennicy eutanazji, agnostycy, ateiści i pary żyjące bez ślubu, a mogło by się wydawać, że mamy wiek uwolnienia poglądów.

Zapamiętaj sobie człowieku ustandaryzowany, dopóki nie jest naruszona Twoja wolność, nie masz nic do gadania o innych. Nie odbieraj praw do własnych wyborów innym, nie zmuszaj do patrzenia na cały świat, jedynym słusznym i najlepiej krytycznym spojrzeniem, bo takie nie istnieje.

Advertisements

One comment

  1. Święte słowa chciałoby się powiedzieć, ale nie wiem czy w tym kontekście nie obrazi to czyichś uczuć religijnych, prawa do czegoś, braku prawa do czegoś lub po prostu art. KK!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: