Beton pękł. Pigułka bez recepty.

Kiedy przeczytałam artykuł o decyzji UE, że środek farmaceutyczny szumnie zwany „tabletką po” ma być dostępny bez recepty, odetchnęłam z ulgą. Pomyślałam, że jest światełko nadziei, że coś się zmieni.

Akapit niżej przeczytałam, że nie jest to decyzja obligatoryjna, a w następnym, że jednak Polska się na to nie godzi. Najbliższe otoczenie musiało wysłuchać z moich ust wezwanie licznych przedstawicielek najstarszego zawodu świata, a później nastąpił foch. Foch na nasze państwo.

piguła
Dzisiaj niespodzianka, petycja obywatelska przeszła.
Zapiszmy w kalendarzach.


14 stycznia 2015 roku polski beton pękł.
Antykoncepcja postkoitalna stała się nad Wisłą dostępna od ręki. 


No prawie.
Bo o ile w razie kryzysu ominie nas bieganie od lekarza do lekarza, od przychodzi (a czynne już?), przez SORy, aż do prywatnych praktyk na drugi koniec miasta, albo i dalej, tak farmaceuta nadal ma prawo kierować sprzedażą za pomocą własnego sumienia. Nadzieja w tym, że leki nie wydawane na receptę, można kupować nie tylko w aptekach.

Cena również pozostaje mocno kryzysowa, więc obawiam się, że nadal awaryjna antykoncepcja pozostanie niedostępna dla wielu, w tym wywołujących najwięcej dyskusji nastolatek.
Nie oszukujmy się – większość z przeciętnych gimnazjalistek czy licealistek, zmuszona będzie poprosić o stówkę na tabsa rodziców, więc nie ma się co martwić, że „Pigułka Po” stanie się łatwo dostępnym panaceum na stresy po niezbyt trzeźwej imprezie małoletnich. Swoją drogą lepiej, z dwojga złego, lepiej żeby taka delikwentka nażarła się hormonalnych cuksów, aniżeli postanowiłaby robić płukanki z octu i wieszakiem do ubrań grzebać gdzie nie trzeba.

Nie rozumiem, dlaczego to, że ktoś nie potrafi rozmawiać z córką (z synem zresztą też, ale nie oszukujmy się, antykoncepcja i ciąża to nadal bardzo jednopłciowy temat), ma powodować ograniczenia w dostępności dla całego dorosłego społeczeństwa? To przecież nie moja wina. Ani polityków, nauczycieli, lekarzy, czy nawet tych świętych, sumiennych aptekarzy. Z resztą, jeśli któraś dziewczyna bardziej „ogarniała temat” do tej pory miała możliwość zamówienia specyfiku w sieci, lub nawet wycieczki do zachodnich czy południowych aptek po drugiej stronie granicy.

Skoro to tak bardzo niedobre i złe, to dlaczego w Czechach się da, a tu nie? Dlaczego Polska miała być ostoją prokreacyjnego ciemnogrodu?
Dlaczego u nas nadal pokutuje przekonanie, że to szatański środek tylko dla małolat, dziwek i patologii?
Przy czym przedstawiciele ostatniej grupy w ogóle nie zadają sobie trudu by antykoncepcją w ogóle się interesować.
Skąd ciągle się tyle opinii, w których antykoncepcja postkoitalna i środki wczesnoporonne są używane zamiennie? Nie podoba mi się to, bo zazwyczaj to emocjonalna manipulacja, lub jeszcze gorzej – idiotyczna niewiedza.
Czemu nikomu w Polsce nie przychodzi do głowy, że zapotrzebowanie na te tabletki jest wśród dojrzałych emocjonalnie kobiet, wśród ustabilizowanych małżeństw, osób, które „padły ofiarą” nieskuteczności innych zabezpieczeń, czy tych, którzy z różnych względów na antykoncepcję sobie pozwolić nie mogą, a jednak życie w abstynencji nie jest jedyną słuszną drogą.

Wychowywanie nastolatek na ludzi myślących zostawmy ich rodzicom. Ich rodziców uczmy trudnych rozmów z własnymi dziećmi, walczmy o przekazywanie wiedzy a nie światopoglądu nauczycieli na WDŻach w szkołach. I w końcu – cieszmy się krokiem na przód w prawie kobiet do decydowania o sobie.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: