Wieśniara drogeryjna

Wieśniara jesteś, wiesz?
To taki stan umysłu, w żadnym wypadku niezależny od meldunku.
Nie ważne czyś z Poznania, Trojmiasta albo Skierniewic.
Możesz mieszkać w Pcimiu Dolnym albo w Stolycy. Mniejsza o to.
Strój też nie gra tu roli. Paznokcie mozesz mieć akrylowe, żelowe albo brudne, nie ważne. Czy masz ajrmaksy, baleriny made in bazarek czy lubotiny nic tutaj nie znaczy.

Jesteś królową na szopingu.
Ciuchy, buty, empik i topowa lura w papierowym kubku.
Eskapadę kończysz w drogerii.

colors-291851_640

Nie jesteś przecie głupia, chłamu se wcisnąć nie dasz, byle czego nie kupisz. Nie znasz się, to się poznasz. I dlatego, musisz, ale koniecznie MUSISZ przed zakupem pomacać.
Na przykład podkład.

Rewlon, mejbelin, londonluk.
Jeden, drugi, piętnasty. Ale broń jakikolwiek boże, nie tester. Bo tester to dla idiotek. To to sprawdzają wszyscy, a Ty przecie lepsza jesteś, mądrzejsza, och i ach, nie będziesz używać po kimś.

Ty sobie starannie wybierasz dziewiczy kosmetyk, w najczystszym opakowaniu, po czym pieczołowicie otwierasz, rozklejasz, wyciskasz. Wtykasz paluchy, smarujesz, klepiesz, molestujesz, a później porzucasz wymacane. Odstawiasz na miejsce, jak gdyby nigdy nic, a zakrętki uwaliły się same. Ty chcesz mieć nowe, nietykany, coby dłużej świeżość zachował, hermetycznie nieskalany.
A co tam. Sklep na tym nie straci, sklep od tego jest.
A niech kto inny kupuje, to co zostawiasz po sobie. Niech płaci za towar pełną cenę, z Twoimi zarazkami gratis. Twoimi i Tobie podobnych wieśniar o rozumku stonogi, co były przed Tobą, a jeszcze przyleci raz tyle, rozsiewać swoje bakcyle.

Od tego masz tester, żeby wąchać i paćkać, oglądać, kolorować i sprawdzać. Jak testera nie ma to idźże, babo nierozgarnięta do obsługi sklepu, niech Ci przyniosą, otworzą. Ekspedientki Cię przecie nie zjedzą. A jak spróbowały i Ci tego nieszczęsnego testera dać nie chcą, to zrób im na złość i nie kupuj, łaski bez.  Poszukaj lepszej drogerii, nie napędzaj rynku higienicznej ciemnoty.

Wiesz ile syfu jest na pieniądzach, klamkach, wieszakach z ciuchami, z którymi zetknęłaś się po wyjściu z domu? Mini-pandemia za jedną taką wycieczką.

A bo Ty, taka czystopachnąca, ciaciana, nie hodujesz hifa, jałowa, w bakterie na swoich dłoniach nie wierzysz?

Wyobraź sobie, są też tacy jak Ty, tylko macają bułki.
Oby Ci na języku karmiczne parchy nie wyszły.

fot. pixabay.com

Advertisements

15 komentarzy

  1. Całkiem niedawno Bosacka w swoim programie poruszała ten temat. Na tych wszystkich wymacanych kosmetykach znaleźć można wszystko – od e.coli po gronkowca. Cudownie!

    Dobrze, że jestem z tych, co tego typu kosmetyków nie kupują wcale. Przynajmniej cały ten syf na mnie nie spływa 😉

  2. Czyżbyś była ostatnio w drogerii, jakaś promocja była czy co? 🙂

    1. Rossmann i promocja -49%…

      1. Tak, to było pytanie retoryczne 😉 Pozostaje do wytrzymania jeszcze jakiś tydzień i będzie… spokojniej 🙂

        1. Niestety, wiesniary- macary to plaga niezależnie czy promocja jest czy nie.

          1. Ale przy promocji zwykle robią zlot 🙂

  3. Wiedziałam, że notka sponsorowana promocją w Rossmannie 🙂 Podczas całej promocji bywałam tam parę razy, potwierdzam Twoje słowa… Masakra się dzieje. Brzydzę się tych produktów. A najgorsze, że ekspedientki pozwalają na otwieranie i macanie.

    1. No niestety, obsługa wg polityki firmy opierajacej się w głównej mierze na zasadzie „klient nasz pan” niewiele może. A macany produktów ma miejsce nie tylko podczas takich promocji, to już istna plaga.

  4. W innej sieci drogeryjnej ekspedientki też nie widzą w tym nic złego. Ba! W drogiej perfumerii jak pani „doradczyni”, bo już nie ekspedientka, otworzyła dla mnie nietestowany tusz, by zaprezentować cudo, a potem go odłożyła, to dostałam skurczu.

    1. brrr… I pozniej egzema od podkładu, zapalenie spojówek od tuszu, aż strach pomadkę kupić, bo cholera wi, czy komu do łba nie przyszło jej lizać i sprawdzać czy w smaku dobra…

  5. Nie wspomniałaś o klientkach, które odgryzają takie wymacane szminki, wynoszą je w ustach i potem w domu mocują w pustych opakowaniach…
    Współczuję pracownicom drogerii. Przy takich stoiskach powinien stać ochroniarz, może któraś cwaniara przestałaby otwierać oryginalnie zapakowane kosmetyki.

    1. Proszę, powiedz, że to się nie dziej naprawdę… o.O
      Problem w tym, że z powodu polityki firmy nawet ten ochroniarz niewiele może (poza pilnowaniem odgryzionych kawałków – już to widzę: „Proszę to wypluć! Natychmiast! 😀 )

      Swoją drogą, osobiście pomadki (takiej niezalakowanej) to ja w takiej sieciówce w życiu nie kupię, bo zawsze mam obawy, że jakiejś laluni przyszło do głowy je wcześniej polizać, żeby sprawdzić która lepiej smakuje:D

  6. Niestety to nie był żart. Jedna z pracownic drogerii opowiadała o takich praktykach 😦

  7. To po prostu kupujcie zapakowane. Skoro obsługa sklepu ma to w dupie to przynajmniej dbajcie o swoje zdrowie i nie kupujcie z zarazkami. A ja bym takich bab nie nazwała wiesniarami tylko po prostu niechlujami.

    1. Wałek taki, że bojkot trzeba by było zacząć od producentów. Wiele znanych firm nie stosuje opakowań, które pozwalają określić czy kosmetyk został naruszony.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: