Jak stworzyć ofertę pracy by nie znaleźć pracownika? Antyporadnik ironiczny.

Wiem, że to nie jest blog branżowy,  motywacyjny, specjalistyczny, doradczy ani nic w tym stylu, ale może się tu jaki Janusz biznesu przyplącze. I dozna olśnienia (pod warunkiem, że wyłapie ironiczny ton wypowiedzi).

Gada się tu i ówdzie,  że potencjalni pracownicy to niewyedukowani,  niedostosowani i ogólnie jacyś tacy jakby trochę tępi.

Za to pracodawcy to wszechstronne mega-mózgi, perły nieskalane, bywa, że intelektem również. I takowe Janusze szukają swych przyszlych podwładnych,  na słupach,  w gazetach i w internetach.
W dosyć specyficzny, acz powszechny sposób, robiąc wszystko, by pracobiorcy nie znaleźć. 

Jeśli kiedyś chcesz zostać Januszem i chcesz wiedzieć,  co zrobić, jak się ogłaszać,  żeby pracownicy omijali Twoje anonse szerokim łukiem to ta notka jest w sam raz dla Ciebie.

image

Oto 4 ważne elementy oferty pracy, których należy unikać jak ognia by nie znaleźć pracownika:

1. Identyfikacja.
Pod żadnym pozorem, absolutnie nie podawaj w ogłoszeniu nazwy swojej firmy, ani branży, ani nazwiska, ani tym bardziej numeru telefonu, podaj jedynie adres mailowy, najlepiej z domeną buziaczek.pl, a ogłoszenie podpisz samym imieniem. Albo nie, ksywka ze studiów będzie jeszcze lepsza.
Na pewno dzięki temu nikt rozumny nie uzna Cię za wiarygodnego, dzięki czemu do Twojej skrzynki nie s płynie ani jedno wartościowe CV. A jak jaki desperat napisze żeby do pytać o szczegóły, to udawaj że od tygodnia nie żyjesz. 

2. Lokalizacja.
Bądź konsekwentny w swych działaniach i nie podawaj miejsca wykonywania pracy. Dobra, bez uszczerbku dla Twojej anonimowości ewentualnie możesz podać miasto. Bez rozdrabniania się na dzielnice czy ulice.
W końcu Katowice czy Gdańsk to takie pipidówy z jedną szutrową drogą, że w sumie wszystko jedno, czy kandydat dojdzie do pracy pieszo w kwadrans,  czy trolejbusem przemierzy pół aglomeracji w dwa dni.

3. Satysfakcja.
Niech Twoje rozbuchane ego przejmie stery rekrutacji. Opisz dokładnie czego oczekujesz i wymagasz, jakie stawiasz warunki, czego nie zaakceptujesz. Jeśli wymagasz zbyt mało,  puść wodze fantazji, niech nikt nie myśli,  że Twój warzywniak jest gorszy od korpo czy banku. Natomiast skrzętnie pomiń kwestię formy i wymiaru zatrudnienia oraz wynagrodzenia. W końcu pominiecie kwestii godzin i złotówek na tym etapie rekrutacji i tak będzie wyglądało lepiej niż „najniższa
kajowa o dzieło”. Jesli chcesz podejsc do tematu ambitnie napisz ze „elastyczny czas pracyWażne, że dasz narybkowi nadzieję.

4. Jasność sytuacji.
Bądź kreatywny. Wymyśl możliwie najambitniejszą nazwę dla stanowiska, które pragniesz obsadzić.  Od pewnego czasu na topie są specjaliści,  menadżerowie i nindża. Taki o, ” starszy specjalista  zaopatrzenia produktów obrabianych termicznie ds. nasycenia zasobow ludzkich” brzmi o wiele profesjonalniej niż „Panią do piekarni zatrudnię”, prawda? Na zakonczenie, po wykonceptowaniu super-hiper-fikusnej nazwy stanowiska, ustaleniu wymagań i zatajeniu profitów płynących z Twej intratnej oferty nie zapominaj, że najsensowniej będzie całkowicie przemilczeć zakres obowiązków.
Co za różnica czy asystent specjalisty będzie parzył kawusię,   taszczył miechy cementu lub masował z happy endem.
Kto wie, może z rekrutujesz wróżkę i sama się domyśli.

Reklamy

15 Komentarzy

  1. Dobre są też oferty typu:

    Szukamy do pracy przy zamiataniu. CV, list motywacyjny oraz referencje z 3 innych firm przesłać na maila i przynieść wydrukowane do siedziby firmy.

    1. o to, to. Ten wymóg listu motywacyjny na stanowiska, nie ukrywajmy i nie oszukujmy się, tzw. nizszego szczebla to nie wiem czy mnie bardziej bawi czy przeraża.

  2. okragle30 · · Odpowiedz

    Know how, typowego polskiego przedsiębiorcy, dla którego głównym medium jest Gumtree. Kwintesencja cebuli. Pięknie to ujęłaś😂. Z drugiej jednak strony bywają firmy z prawdziwego zdarzenia, które w analogiczny sposób się ogłaszają, bo osobą odpowiedzialną za kontakt z ludźmi jest kuzynka, brata szefa i choć jest życiową niemotą trzeba dać jej szanse.

    1. suit your life up · · Odpowiedz

      W ten sposób najczęściej ogłaszają się firmy, w których jest największa rotacja pracowników (np. call center), ponieważ taki mają system – zamiast zatrudnić 20 osób i inwestować w ich rozwój i szkolenie, zatrudniają masowo – np. 200 osób i tylko wybierają te 10%, które jest najlepsze i sprzedaje bez specjalistycznego treningu. W takim wypadku nie liczy się ilość, ale jakość. A te pozostałe 180 osób też w międzyczasie coś sprzeda przecież i hajs się zgadza.

      1. okragle30 · · Odpowiedz

        Odnoszę wrażenie, że podobnie jest w mojej branży, choć właściwie powinno być inaczej. Ale bolączką dzisiejszych czasów jest ilość, nie jakość.

        1. suit your life up · · Odpowiedz

          Zgodzę się z Tobą, że w dzisiejszych czasach ludzie patrzą na ilość, a nie na jakość. Jednak to rodzi szanse dla osób ambitnych i proaktywnych, żeby wyróżnić się w tłumu wielu przecietniaków.

          1. Jednak aktywni i ambitni oczekują więcej niż minimalna krajowa, co nie koniecznie odpowiada wszystkim pracodawcom. I tak źle i tak niedobrze 🙂

        2. suit your life up · · Odpowiedz

          Jeśli wykażesz swojemu pracodawcy, że korzyści będą większe niż koszty, to sprawa będzie dużo łatwiejsza.

          1. okragle30 · ·

            Moimi pracodawcami jesteście Wy-podatnicy, którzy tworzycie państwo. Działam na podstawie betonowej „logiki” przepisów, które tworzone są przez ludzi, których te przepisy nigdy nie będą dotyczyć. Sprawa, póki co wydaje się być beznadziejną. Ale aktywnie z tym walczę, wprowadzając w mniejszym lub większym stopniu promil człowieczeństwa w to skostniałe środowisko.

  3. Mnie najbardziej cieszą oferty pracy z kancelarii prawnych. Moje ulubione: „Zapraszamy do współpracy aplikantów adwokackich i doktorantów. Wymagamy szerokiej wiedzy prawniczej, biegłej znajomości co najmniej dwóch języków obcych, minimum trzyletniego doświadczenia w pracy na podobnym stanowisku, rzetelności, punktualności oraz dyspozycyjności” (tekst autentyczny). I tak się zastanawiam, gdzie tu jest oferta? Same wymagania, zero propozycji.

  4. „Ważne, że dasz narybkowi nadzieję.” Tylko to się liczy 😉

  5. azkabazkan · · Odpowiedz

    Swoją drogą to świetny sposób na stworzenie w prosty sposób bazy danych: wrzucamy atrakcyjną ofertę pracy w Warszawie czy dużym mieście i szczegółowe CV wraz z numerami telefonów i zgodą na przetwarzanie danych spływają same.

    1. Czasem nie wiem czy trzeba być niesamowicie odważnym czy okrutnie zdesperowanym żeby wysyłać swoje CV w odpowiedzi na takie ogłoszenia.
      Ja sama się boję i dmuchając na zimne, choćby cuda na kiju obiecywali, jak nie jestem w stanie zweryfikować firmy, to je olewam.

  6. Z przykrością stwierdzam, że 95% ogłoszeń o pracę z mojego regionu tak właśnie wygląda.

    1. U mnie niestety też.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: