Nie Twój biznes, czy zdążę.

Od zawsze twierdzę, że kampanie społeczne i uswiadamiające o kula w płot i pieniądze w błoto. Z prostej przyczyny. Target zwyczajnie jest zbyt tępy,  by zrozumieć,  że mówi się akurat do niego. Jak ktoś się czuje kozakiem na drodze to ani dziesięć ani pięćdziesiąt więcej mu nie straszne, jak ktoś stosuje wchowanie pięści, to powie, że on akurat bije bo kocha.
Spot w telewizji nie trafia tam nie powinen. Podobno dobrze kiedy taki filmik szokuje i wzbudza emocje.
I tak wczoraj mnie zaszokowała fundacja, o której nigdy nic wcześniej nie było mi wiadomo. Zaszokowała tak bardzo, że do teraz czuję podniesione ciśnienie. Z nastrojów w social mediach wnioskuję,  że podobne odczucia nie są obce całej rzeszy innych kobiet.
Ten tekst miał pojawić się wczoraj,  ale o ironio, nie zdążyłam, bo, o ironio podwójna,  remontuję mieszkanie. Być może wczorajszy wkurw na niespełna dwuminutowy filmik przedłożył się na efektywność malowania ścian.  Ale do rzeczy.

image

Jakiś głupio mądry bystrzak z Fundacji Mamy i Taty spłodził spot będący głównym elementem kampanii, mającej na celu uświadamianie,  że kobieta nie powinna odkładać macierzyństwa w nieskończoność.

Widzimy smutną panią, która po wymienieniu kolejnych swoich sukcesów na płaszczyźnie finansowej wyciska z oka łezkę i się żali,  że jedyne czego nie zdążyła,  to zostać mamą.
WTF?
Jest nam pokazana zadbana babka, około trzydziestki, niechby i przed czterdziestką. Która mogłaby jeszcze to dziecko spokojnie zdążyć urodzić, zrobić sobie je klasycznie z facetem albo awangardowo przez in vitro, bo przecież mając na wycieczkę do Tokio, i na taki zabieg wysupłała by kilka złociszy. Zaadoptować też  przecież może,  spełnia materialne warunki, które stanowią barierę dla nie jednej pary.

No właśnie. Pary. Ale nasza bohaterka jest sama.
Mówi ciagle „ja”. Ja zdążyłam,  ja byłam,  ja zrobiłam.
Nie ma „MY”. Nie ma mężczyzny u boku. Czyli właściwie co ma wynikać ze spotu? Ze macierzyństwo to samotna wola i pragnienie przeterminowanch korpolasek? Pragnienie zostania samotną Matką Polką Wiecznie Uciemiezoną,  której mężczyzna niepotrzebny?

Wchodzę wiec na stronę rzeczonej fundacji i pożal się borze kampanii.
Czytam.
Bełkot pogania bełkot.

Co dziwne, fundacja podaje całkiem realne przyczyny opóźniania macierzyństwa, takie jak niestabilna sytuacja finansowa i mieszkaniowa, nieprzyjazny rynek pracy, brak przedszkoli i problemów z opieką medyczną. 
Wciąż jednak skupia się tylko na matce,  nie uwzględniając roli ojca.
Rodzicielstwo wspólne jest deklasyfikowane.
To z kim do cholery ta kobieta ma to dziecko mieć? Z pierwszym lepszym przypadkowym partnerem seksualnym? Byle zapłodni? A potem szukaj wiatru w polu i ściągaj alimenty? Bicz, plis.

Ktoś sobie wymyślił problem w tym, że polskie kobiety rodzą średnio o cztery lata później niż jeszcze ćwierć wieku temu. Znaczy majac tak cirka 27 lat. O zgrozo. Patrząc w ten sposób możemy stwierdzić,  że  niespełna sto lat temu, przed wojną kobiety rodziły będąc od współczesnych nawet o połowę młodszymi. 
To na bank była super sprawa. A dzisiejsze opóźnienia absolutnie nie wynikają z dostępu do edukacji, do pracy, z możliwości bycia niezależną od mężczyzny, chęci realizowania swoich pasji.
Nope. 

Według szpeca z FMiT to wszystko to wina wyłącznie antykoncepcji, którą kobiety łykają na potęgę, nie świadome skutków ubocznych.
No sorry, jak ktoś jest na tyle niefrasobliwy, by nawet nie przeczytać ulotki to czyj to problem? Społeczny? Nie sądzę.
Tak samo można by powiedzieć o wszystkim, o każdym leku a nawet suplementach diety. Albo o alkoholu, słodyczach czy kawie.
Ja tabsów brać nie mogę i skądś się tego dowiedziałam już dobrych dziesięć lat temu. Można? Można. Nie róbmy z kobiet zniewolonych przez farmaceutyki debilek.

Nad Wisłą to w ogóle jest jakoś tak dziwnie,  że wszyscy wszystko wiedzą lepiej. Od kobiet zwłaszcza.  Ja naprawdę rozumiem, że demografia ważna sprawa, ale dzietność i płodność powinna zostać w indywidualnym rozporządzeniu danej jednostki.  Ewentualnie pary.
Zależnie jak kto żyje.
A z tego durnego filmiku płynie do szpiku kości zły przekaz, z którego wynika, że kobieta jest kobietą jedynie wtedy, gdy urodzi. Nawet gdy się czuje spełniona w innych rolach, w oczach społeczeństwa to metr mułu i dno. Nawet wodorostow już nie ma. A kampania wzmaga wobec tych, które chcą żyć inaczej niż jest w kanonie, po swojemu, społeczny ostracyzm. 

Ludzie jeszcze nie potrafią zadawać dobrze sformułowany pytań.  Wciąż używają „Kiedy ślub/dziecko/drugie?” zamiast krótszego i pozostawiającego mniejszy niesmak „Czy chcesz/czujesz/wybierasz?”.

Kilka moich rówieśnic zdążyło zostać matkami, zdążyło wziąć hipotekę we frankach na sto najbliższych lat, zdążyło wysłać dzieci do komuni, zdążyły poczuć,  że to nie to i że ślub z powodu ciąży był głupi. Zdążyły się rozwieść, wpaść w depresję lub nałóg.
Wmawianie kobietom, że wtedy i wtedy, a może właśnie teraz to ich najlepszy czas to skrajna nieodpowiedzialność za słowa.
Każda z nas ma swój zegar biologiczny, swoje instynkty i zapędy.
Ni każda ma wściekłą macicę albo chociażby odpowiedniego dawcę genów do pary.

Mam 28 lat i uczulenie na chęć kierowania moim życiem.
Nie mam i nie wiem czy będę chciała mieć własne dzieci.

Niesprawiedliwa kmpania fundacji Mamy i Taty, czymkolwiek się to to  na codzień zajmuje, spycha takie kobiety jak ja na margines.
Uderza w oczucie kobiecości,  inteligencję, godność i pokoleniami wypracowywaną wolność. Promuje brak tolerancji dla wyboru w kierowaniu swoim życiem, rozpowszechnia ciągle żywy, silnie zakorzeniony stereotyp ról społecznych, przez lata pielęgnowany i ograniczonych umysłach i skutecznie powielany, mocno krzywdzacy jedyniesłuszny schemat, w którym dziecko jest panaceum na całe zło.

Buntuję się. Nie tylko ja.
Coraz więcej kobiet domaga się głośno swojego prawa do decyzyjnosci,  co, jak z kim i kiedy.
Im czesciej poruszamy TE TEMATY , tym większa szansa, że coś się zmieni. Bo jeśli będziemy milczeć, to nikt nas nie usłyszy.

Advertisements

5 komentarzy

  1. Państwo łapy precz od rodziny i jej planowania…

    Tego rodzaju „kampanie” to akt czystej desperacji aparatu państwa przed zbliżającą się katastrofą demograficzną. Bo państwu za jakiś czas zabraknie parobków którzy od świtu do nocy 7 dni w tygodniu (Polacy pracują NAJDŁUZEJ w Europie za 4 razy mniejsze pieniądze jak na zachodzie!) będą zapierniczać na dziurawy ZUS (do usranej śmierci nic z niego nie mając), kolejki do lekarzy i inne „darmowe świadczenia” z zadłużonego (na pokolenia) i dziurawego budżetu.

    Żeby „brać się za dziecko” trzeba mieć do tego najpierw warunki. Takie jak mają Polacy za granicą gdzie mnożą się na potęgę bez udziału jakichś „kampanii” które często są „sponsorowane” (lub współfinansowane) za pieniądze podatników z jakiegoś „funduszu europejskiego”. Pieniądze wcześniej ZABRANE ludziom w ogromnych obciążeniach fiskalnych które właśnie zubażają rodziny nie dając im szansy rozwoju i nawet myślenia o dziecku. Warunki to stabilna praca i płaca której nikt po drodze nie kroi na 80% obciążeń fiskalnych z których człowiek nic nie ma, a za ochłapy każe mu się żyć i zachęca do wzięcia samobójczego kredytu.

    Komorowskie rozwiązanie problemów ekonomicznych Polaków „zmień pracę i weź kredyt” to czysta bezczelność, która pokazuje jak bardzo różnego rodzaju instytucje „pożytku publicznego”, fundacje i innego rodzaju propagandowe twory usilnie piorące mózgi ludziom (od najmłodszych lat) są oderwane od rzeczywistości i prawdziwego życia Polaków.

    Całe szczęście że nikt nie może (jeszcze!) zmusić ludzi do ładowania się w dziecko, które jest co prawda szczęściem i ogromnym kapitałem na starość rodziców (to wszystko prawda), ale nie może być sprowadzane na świat kiedy rodzice nie mają ku temu warunków (albo są niedojrzali), bo zrobią i sobie i temu dziecku krzywdę.

    https://odyssynlaertesa.wordpress.com/2014/01/09/tax-care-polska-rodzina-w-szponach-fiskusa-struktura-daniny-oddawanej-panstwu/

  2. […] gdzie mnożą się na potęgę bez udziału jakichś kampanii promujących niby macierzyństwo (NIE TWÓJ BIZNES, CZY ZDĄŻĘ), które często są „sponsorowane” (lub współfinansowane) za pieniądze podatników z […]

  3. Z mojej perspektywy, 26-letniej mamy 2 dzieci, ten spot jest co najmniej nie na miejscu… Podobnie jak Ty, jestem ogólnie przeciwna kampaniom społecznym, bo zazwyczaj przynoszą zerowy skutek. I zazwyczaj są strasznie marnie zrobione – jak ta, o której tu mowa.

    Smutne jest to, że nasze państwo wydaje pieniądze (nasze pieniądze) na taki chłam, jednocześnie w tej samej kampanii mówiąc o tym, że główną przyczyną, dla której dzieci nie ma, jest brak pieniędzy na ich utrzymanie. To obłudne.

    Mam nadzieję, że ta Fundacja przynajmniej zwróci uwagę na negatywny feedback i zacznie zajmować się naprawdę sensownymi kwestiami.

  4. azkabazkan · · Odpowiedz

    Taka kampania powinna być ostatnim elementem polityki prorodzinnej, a nie jej głównym filarem. Co z tego, że wiele kobiet uświadomi sobie chęć posiadania dziecka, skoro nie będzie czuć się stabilnie pod względem materialnym. To tak jakby reklamować luksusowe apartamenty na wiejskim targu.

  5. Dla mnie najbardziej wkurzające jest zakładanie, że kobieta nie chce mieć dziecka BO NIE. Albo bo robiła karierę. Takie spoty to można w USA kręcić, ale nie w Polsce, gdzie bezrobocie i ubóstwo. Żeby kręcić takie spoty, powinno się najpierw zadbać o bezpieczeństwo materialne obywateli.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: