Truskawkowe Last Minute

Sezon truskawkowy co prawda na finiszu jednak na fali neofitycznego pierdolca na własnoręcznie przetwarzanie plonów sezonowych, by pozostały ze mną na bure jesienne wieczory i uskrzydlona dostępem do szalenie taniego surowca, postanowiłam, co się rzadko zdarza, wkroczyć do kuchni.

I tak oto odkryłam trzy dotąd mi nie znane sposoby na truskawki, które mnie absolutnie zachwyciły nie tylko smakiem ale i prostotą oraz szybkością wykonania – jak się człowiek spręży to się z dwoma można się wyrobić w jednej roboczogodzinie, a trzeci, najbardziej czasochłonny, jeśli na to dobrze spojrzeć,
to w zasadzie robi się sam.

Likier Truskawkowy

Do tej pory domowe tuskawkowe trunki spotykałam jedynie w wersji wina lub nalewki kompoto-podobnej, czyli zasypujesz owoc cukrem, odstawiasz, zalewasz procentami, cedzisz i voila. W tym roku na urodziny dostałam od koleżanki „kupny” likier truskawkowo-limonkowy. To był bardzo inspirujący podarunek!

Domowy Likier  Truskawkowy

Kiedy postanowiłam zrobić to cudo w domu, proporcje wyszły mi plus-minus tak:

500 g truskawek
sok z 1/2 cytryny lub 1 limonki
0,5l czystej wódki
0,5l wody
10 łyżek cukru

Zabawę zaczynamy od końca – najpierw z wody i cukru robimy syrop, czyli gotujemy jedno z drugim, po czym odstawiamy do wystygnięcia i w tym czasie robimy resztę.
Truskawki miksujemy, żeby powstał mus. Z 1/2 kilograma truskawek wychodzi około 1 litra musu, który warto przetrzeć przez sito, żeby nie mieć w likierze pestek. Można też iść na łatwiznę i pominąć ten krok, jednak wtedy spada komfort spożywania, istnieje też ryzyko, że likier z pestkami gorzknieje.

Do powstałej papki dodajemy sok z cytryny lub limonki, który nie tylko nada likierowi wyrazistszego smaku, ale również pomoże zachować ładny kolor.
Później dolewamy wódkę, syrop cukrowy i wszystko ładnie mieszamy i rozlewamy do butelek.
Taa Daaam!

Ni to sorbet, ni to lody truskawkowo bananowe 😉 

Sorbet truskawkowo bananowy

Nie lubię lodów, takich typowych ani domowych ani tym bardziej sklepowych,
na mleku czy śmietance.

Zdecydowanie wolę sorbety, jednak te niezbyt mi chciały w domowych warunkach wychodzić: przede wszystkim nigdy tak do końca konsystencją nie przypominały tych kupnych (a w tych z kolei przerażają mnie słodziki, barwniki i wzmacniacze smaku), albo wychodziło mi coś a la zamarznięty sok, albo mus na dnie pojemnika nad którym zawsze mimo mieszania wytrącała się woda, tworząca na samym wierzchu pojemnika lodową taflę nie do przebicia jakimkolwiek sztućcem.
Tym razem wyszło coś naprawdę dobrego.

Do wyprodukowania 1 litra lodów potrzeba:
500g truskawek,
3 banany
1/2 limonki
2 łyżki cukru trzcinowego
Truskawki miksujemy z cukrem, dorzucamy banany, wyciskamy limonkę, miksujemy ponownie i sorbet gotowy. Żeby był bardziej na bogato, na koniec jeszcze dodałam kilka truskawek pokrojonych ósemki.

Przekładamy do pojemnika i mrozimy. I to by było na tyle. Jeść można już po kilku godzinach.

Truskawki słońcem suszone
Pachną o wiele bardziej truskawkowo od „żywych”, mają słodko kwaskowaty posmak, sprawdzą się super do domowego muesli do pogryzania jako samodzielna przekąska, albo jako dodatek do herbat i innych naparów.
Ponieważ na moim balkonie od 9 do 18 jest istna patelnia postanowiłam, zrobić to ekologicznie i ekonomicznie za jednym zamachem i wykorzystać dobrodziejstwo pogody. Przy pierwszym suszeniu strzeliłam sobie w kolano wykładając owoce na pergamin, który wchłaniał sok, a owoce się przyklejały tak bardzo, że przy zdejmowaniu miały na sobie parchy (podobno nie zanotowano zgonu powodowanego  zjedzeniem, ale wizualnie taki dodatek przypominał pleśniową watkę, znaczy, było passe).

Upragniony efekt osiągnęłam dopiero za 2 razem, układając truskawy na plastikowej (silikonowej?) macie, i to był strzał w dziesiątkę. Cząstki fajnie odchodziły i nie było problemu z kilkukrotnym przerzuceniem owoców na drugi boczek.
Ponieważ truskawki w 90% składają się z wody, przy suszeniu wskazane jest ciosanie jak popadnie – im cieńsze plasterki będziemy cyzelować, tym mniej finalnie zostanie.
Jeśli ktoś lubi, może sobie suszące się owocki delikatnie oprószyć cukrem pudrem, sama jednak się nie pokusiłam.
Do suszenia nadają się nawet owoce odrobinę poobijane, oraz czubki z resztką szypułki, które będzie można z powodzeniem wykorzystać jako dodatek do herbatki. Niewielkie owoce da się też zasuszyć w całości – dla ciekawego efektu wizualnego. Trzeba je jedynie obficie nakłuć patyczkiem lub szpilką.  Czasu suszenia niestety nie da się nijak określić co do minuty, trzeba to ocenić „na oko”.

Suszone TruskawkiW tym oto miejscu biję pokłon przed blogerami kulinarnymi i wszystkimi innymi ludźmi robiącymi zdjęcia jedzeniu tak, że wygląda ono apetycznie, ładnie i jednocześnie wyraźnie.
Żadna inna martwa natura nie jest chyba aż tak upierdliwa.

 

Reklamy

One comment

  1. Ja truskawek kupiłam chyba z 8 kg w tym roku, ale ja je po prostu zamroziłam i sobie robiłam szejki 😀 Zostało mi jedno, duże pudełko już tylko… Bu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: