Gwiazd spadanie

Siedzę na balkonie zwinięta w klebek z kubkiem herbaty na mikroskopijnym kocyku, z głową zadartą w niebo. Czekam. Nie ja jedna dzisiaj.
Pierwszą o mały włos bym przegapiła.

Orzeźwiający, chłodny wiatr daje wythnienie po fali upałów, przez cichy szum liści przebija się cykanie świerszczy.

Druga. Mało mi. Czekam dalej.

Nie ma ani jednej chmurki, ale gwiazd coś nie widać. Nawet te, które spotykam tu co noc świecą jakoś blado. Na czarnym trójkącie pobliskiej choinki tańczą robaczki świętojańskie i mrugają dupkami.

Trzecia, maleńka i blada, rozjaśnia się nim zgaśnie i zniknie z oczu.

Na spalony słońcem trawnik pada coraz mniej świateł rzucanych z okolicznych okien, milkną powoli rozmowy i telewizory.

Czwarta? Nie, to samolot.

Jeż tupie w suchej trawie, gdzieś w oddali jedzie samochód, ktoś się gdzieś spieszy. W osiedlowym śmietniku koty się drą.

Powinnam iść spać, rano wcześnie wstaję. Ale poczekam jeszcze. Może chwilę, może dłużej.
W tej nocy, ciszy, czerni, tutaj, teraz jest moc, dziwna i wyjątkowa.

Chcę patrzeć, widzieć, zobaczyć jak najwięcej, póki mogę, póki nie nadejdą wyczekiwane deszczowe chmury. Chcę podziwiać i chłonąc ogrom nie mającej nic wspólnego z astronomią i fizyką jakiejś takiej baśniowej magii spadających gwiazd.

Advertisements

2 komentarze

  1. Też to lubię.

  2. „per aspera ad astra”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: