Szydłem w macicę. Macicą po oczach.

Jestem mocno pro-choise.
Jestem nawet za aborcją na życzenie.
Z prostej przyczyny. Nie jestem w stanie, a nawet nie chcę brać na siebie odpowiedzialności za wszystkie dzieci niechciane. Teoretyzować niesamowicie łatwo, zwłaszcza, kiedy sytuacja życiowa jest stabilna. Dlatego uważam, że ani ja, ani ksiądz, ani pan prezes, ani w ogóle nikt, absolutnie nikt, nie mam prawa decydować za tymczasowego żywiciela płodu, jakim niewątpliwie jest tylko i ta jedna, konkretna ciężarna. Tylko jej wolno decydować o jej macicy, wszyscy inni wara.

Przecież nikt nie wyląduje na porodówce zamiast jej i nie przyjmie na siebie jej katuszy.
Nie weźmie na barki jej krzyża, jak lubią określać pewne środowiska.

Ale do aborcji na życzenie w Polsce daleko.
Zagalopowałam się w marzenia o normach zachodu. Czy to nie dziwne, że we wszystkim musimy tęsknić za zachodem?
Że u nas zamiast normalnego życia, na każdym kroku abstrakcja legislacyjna?

Gdyby nie to, że mam nos wytarty od kataru, ledwo widzę na oczy, a gorączka skutecznie zainstlowała mnie w czterech ścianach, wzięłabym wszystkie swoje wieszaki i gnałabym na najbliższą manifestację. Nawet bym prześcieradło poświęciła na transparent.

Jestem wdzięczna wszystkim tym kobietom, które wyszły na ulice również w moim imieniu. Jestem w wieku rozpłodowym, a życie lubi płatać niespodzianki.
Do menopauz za daleko, by twierdzić, że mnie to nie dotyczy.

Nie wiem dlaczego, do dyskusji o usuwaniu ciąży najczęściej wplątywany jest wątek antykoncepcji, a jako najskuteczniejszego środka – wstrzemięźliwości. Pominę tu kwestie kobiecej seksualności i to, jak często nadal (również przedstawicielki płci żeńskiej) mają problem z uznaniem, że również my, baby, mamy prawo uprawiać seks dla przyjemności tak jak mężczyźni. Mamy prawo nie chcieć konsekwencji tak jak mężczyźni, a że biologia działa inaczej…
W kraju, gdzie tabletki przepisywane są jedynie przez lekarzy bez sumienia, zaledwie na podstawie wywiadu, a edukacja seksualna w szkołach prowadzona jest przez katechetki uznające li i jedynie ruletkę watykańską, ktoś ma czelność opowiadać, że w XXI wieku legalna możliwość terminacji ciąży jest kobietom zbędna? SRSLY?

Jakimś cudem, prolajferskim dyskutantom wydaje się, że przerywanie ciąży dotyczy tylko wpadek nieodpowiedzialnych kobiet, które się puszczają na prawo i lewo, i ogólnie są tak grzeszne, że bez krucyfiksa nie podchodź.
Notorycznie natomiast w dyskusjach o aborcji pomijano aspekt ciąże chcianych, planowanych, wyczekiwanych.

Nie każda z nich jest usłana różami, nie zawsze wszystko idzie jak z płatka.
(Ponownie przypominam, że żyjemy w kraju o opóźnionej diagnostyce i utrudnionym dostępie do specjalistów).
Nie każdy chciany płód, który od stadium blastocysty ma już swoje imię, jest kochany i utęskniony, rozwija się prawidłowo. Takie chciane ciąże, nawet te wyliczone zgodnie z kalendarzykiem małżeńskim, powołane w pozycji misjonarskiej, po ciemku i pod kołdrą również mogą zagrażać życiu kobiety.
I tylko wyłącznie ta kobieta powinna mieć decydujący głos, ile zechce poświęcić.
Czy chce poświęcić siebie.

To zauważono dopiero teraz, kiedy stoimy o krok od powołania policji anty-poronieniowej.

Kobiety i lekarze zejdą jeszcze głębiej w podziemia.
Te pierwsze tym drugim będą nabijać kabzę w szarej strefie, nikt nie zapłaci podatku od grubych tysięcy przekazywanych w kopertach pod stołem.
A tym najuboższym i najbardziej wystraszonym, skrępowanym przez opinię publiczną i wstyd, pozostanie zacisze domowe  te wieszaki cholernie nieśmiertelne. I szydełka.
A dla co naiwniejszych płukanka z octu i coli.

Nie będzie psychologa, nie będzie należytej opieki medycznej. Bo choć „podziemie aborcyjne” to niejednokrotnie profesjonalne gabinety, to w razie komplikacji po zabiegu, które mogą się pojawić po czasie kobiety będą się bały iść na SOR czy choćby do najbliższego ginekologa.
Ale wiadomo, dobrze im tak, sukom. Skoro się wyskrobały to zasługują na śmierć w mękach, prawda?

Dzisiaj co zaradniejsza i zamożniejsza kobieta w razie potrzeby może wyjechać do Czech lub Niemiec. Tamtejsze kliniki mają strony internetowe w tłumaczeniu na nasze.
Znaczy popy jest. A co będzie jak nowa ustawa wejdzie w życie? Czy na granicach zamiast celnika będzie stał partyjny ginekologi kościelny celnik?

Spójrzcie na to: partyjny ginekolog.
Włos się jeży na nodze na samą myśl. Partyjnych to mieliśmy trzydzieści lat do tyłu i nie wypaliło. Czy my serio zdążamy na powrót w tamtym kierunku jedynej słusznej drogi, bez prawa do samodzielności jednostki?

Najgorsze jednak jest to, jak wiele kobiet w różnym wieku jest przekonanych, że ich ten problem nie dotyczy. Że to wydumane histerie jakiś babochłopskich feminazi gardzących kościołem.

Przeprowadziłam takich rozmów dziesiątki, jak nie setki.
Pytam, jednej, drugiej, trzeciej.
Ona to by nigdy nie usunęła, ona się zabezpiecza, a kto by tam ją chciał zgwałcić…
Dlaczego nie chcą tego prawa dla innych kobiet?
Bo to złe, bo trzeba się zabezpieczać i nie nosić krótkich spódniczek.
A jak się urodzi chore, to przecież można oddać.
Nie rozumiem, jaki ma być cel robienia z Polek męczennic w imię blastocysty, zmuszania do świętości w imię cudzych przekonań.
Kobiety to połowa społeczeństwa. Połowa polski. Wygląda na to, że grosza połowa nawet we własnych oczach, zdziwiona, że można wyjść z pod stołu i mieć swoje zdanie.

Po  każdej z takich rozmów mam wrażenie, że mózg zamienia mi się w rozbabrany kisiel.
Zostaję przeklęta, odbijam się od antyargumentalnej ściany głupoty i przestaję mieć jakiekolwiek złudzenia, że coś może ulec zmianie na lepsze.

Jak Wy to możecie nam samym to robić?

Reklamy

One comment

  1. Też tego nie rozumiem, dlaczego kobiety kobietom chcą odebrać prawdo do decydowania o sobie. Podstawowe prawo człowieka. Na mnie w tej dyskusji jak płachta na byka działa pojawiające się od czasu do czasu stwierdzenie, że nasze ciała nie należą do nas [w kontekście Boga, dziecka itd.]. A ciekawe do kogo należą męskie ciała. Bo zdaje się, że na męskie ciała już boska ręka cienia nie rzuca. Echhh…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: